Cisza nad wodą. Rozdział I

By in
Cisza nad wodą. Rozdział I

Nie planowałam tej kolekcji.

Zaczęła się dużo wcześniej — zanim pojawiły się pierwsze szkice, zanim pomyślałam o nazwie.
Zaczęła się w naszym miejscu nad wodą. Mamy tam rzekę, dom i staw.
To miejsce, które żyje własnym rytmem i do którego wracamy każdego dnia.

Poranki nad rzeką

Najbardziej lubimy poranki. Wychodzimy z kawą nad rzekę, kiedy tafla wody jest jeszcze lekko zasnuta mgłą.
Wszystko jest wtedy spokojniejsze, jakby świat dopiero się budził. Słychać tylko przyrodę.

To właśnie wczesna wiosna jest tam najpiękniejsza. Nie ma jeszcze ludzi, cisza jest pełna i głęboka, a rzeka należy tylko do tego miejsca. Wtedy najczęściej pojawiają się ptaki. Żurawie, które słychać z daleka.
Czaple, stojące nieruchomo przy brzegu. I zimorodek, który zamieszkał w skarpie przy linii rzeki. Z czasem nauczyliśmy się go rozpoznawać. Zawsze, kiedy wylatuje z gniazda albo do niego wraca, daje o sobie znać — krótkim, charakterystycznym dźwiękiem. To taki moment, na który się czeka, nawet jeśli trwa tylko chwilę.

Na naszym stawie każdej wiosny zaczyna się inne życie. Kaczki przyzwyczaiły się do naszej obecności.
Czasem wychodzą na ląd, zaglądają w zakątki ogrodu albo po prostu wygrzewają się w słońcu, zupełnie spokojne. To wszystko dzieje się bez pośpiechu. I bez potrzeby, żeby cokolwiek zmieniać.

Zapach miejsca

Jest tam też zapach, który trudno opisać inaczej niż pamięcią.

Lekko torfowy, wilgotny, ziemisty.
Zapach mokrej ziemi, mchu i wody, która zatrzymuje chłód poranka.
To coś, co zostaje na długo — nawet kiedy już wracamy do domu.

Z czasem zaczęłam rozumieć, że to, co mnie tam przyciąga, to nie sam widok.

To cisza.

Nie taka, która oznacza brak dźwięku. Raczej taka, która porządkuje wszystko dookoła.

„Cisza nad wodą” powstała właśnie z tego miejsca. Nie jako pomysł, ale jako próba zatrzymania tej atmosfery —
w kolorach, w strukturach, w delikatnych liniach, które przypominają trochę notatki robione na marginesie.

Nie chciałam tworzyć rzeczy, które dominują wnętrze.
Chciałam raczej takie, które potrafią w nim zostać — spokojnie.

To pierwszy rozdział tej historii. Świata, który układa się powoli — tak jak ten krajobraz nad wodą.
Z obserwacji. Z obecności. Zapis miejsca, które naprawdę istnieje.

I które powoli zaczyna żyć dalej.